czas szybko zleciał, dziś wracam do domu z Paryża. Ciężko jednoznacznie podsumować ten pobyt. Na pewno był inny niż wyjazd do Grecji (trochę to już dawno było jak tak pomyślę). Same miasto, jako miejsce, zrobiło na mnie ogromne wrażenie - jednak jest to wielka metropolia, no i te wszystkie zabytki :) myślę, że spokojnie mogłabym jeszcze tu siedzieć miesiąc i dalej zwiedzać. Ale w sumie to się na prawdę cieszę, że wracam do domu. Stęskniłam się jednak za wszystkim, plus pobyt tutaj przyniósł też trochę rozczarowań, no i za dużo wolnego czasu na myślenie nigdy nie wpływało na mnie dobrze. Tym bardziej, że nadal wiele, różnych rzeczy siedzi mi w głowie. Trochę takich melancholijnych, o których lepiej byłoby nie pamiętać, ale tego stanu niestety nie da się osiągnąć tak po prostu. Cały czas nie wiem czasami co sobie myśleć i jak to ugryźć, żeby się dobrze czuć. Heh.
nie czuję się dobrze. nie chcę tego.
nie ma czarno-białe. boli, że nie mogę nic zrobić. chciałabym mieć złotą rybkę.
tak ja mam w kieszeni słońca dwa.
spróbuje zrozumieć, co siedzi tam w środku. jeśli to w ogóle jest możliwe. bo bez tej jasności umysłu ciężko zachować stabliny stan. i znaleźć jakiś cel, który by można realizować. ale chyba w tej dziedzinie najtrudniej się zrealizować, widzieć coś jasnego i konkretnego. bo przede wszystkim warto coś ze sobą zrobić.
grunt to pozytyw. choć ciężko być prorokiem we własnym kraju ;] troszkę dziwnie. w kwestii nastroju i podejścia. ale chyba pora na krok w nową stronę ;] tak przynajmniej dziś to widzę. może za mało ostatecznie i zdecydowanie ale. nigdy nie lubiłam radykalnych działań w jakiejkolwiek postaci. poza tym ten poniedziałek znów dniem kolejnych dobrych postanowień. i kolejnych pytań co z tego wyjdzie ;] spokoju optymizmu wyciszenia. taka dobra karma.
smutno i rozczarowana. nie o to mi chodziło, jak myślałam o andrzejkach.
ps.odwyk zdecydowanie.
a więc moduł 1. - ankieta:
fota - podobne czy nie? odpowiedz w komentach proszone ew priv.
moduł 2. - wybory i wyniki
nie chcę mi się komentować szczerzej, więc w skrócie ;D
moduł 3. - mądrości życiowe
że jak potrzeba, to nie ma, i to już nagminne jest. ogólnie problem ten dotyka całej rozciągłości mojego życia ostatnio, co jest przykre trochę. tego też mi się nie chcę szerzej komentować, bo użalać się nad sobą znam swoją sytuację nie potrzebuje.
moduł 4. - weekend
miło, dużo, ale powtórka z rozrywki tego, co myślę. też to trochę ciężko skomentować bez użalania się nad sobą. żałość i marność nad marnościami o ;p autoironia highly needed. naukowo oczywiście w polu, ale to normalne po weekendzie.
moduł 5. - zło
czipsy to zło, wino to zło, redbull to zło i batoniki to zło. ale przyjemne zło poza pierwszym. poza tym Tulmiś to zło, mógłby być większy to by rozwiązało dużo problemów. ja to też zło, choć ma to swoje granice na szczęściem i chyba jestem nośnikiem złych nowin dla paru osób (ew złe porady joo).
moduł 6. - strange
co się ciśnie na usta: wtf? za dużo zonków, za dużo strange'ów. ja już nie chcę i wysiadam. chcę, żeby ktoś potraktował mnie normalnie. tak jak na to chyba zasługuje (autorealnie - cóż za hipokryzja z mojej strony, patrząc na moje potrzeby).
moduł lucky 7? - en toutpetit tou ;p
i małe użalanie: niech mnie ktoś ukocha, w końcu małe ze mnie dziecko.
żem zdziadziała nawet zapomniałam jak linka dać...
są takie momenty, kiedy czuję się bardzo, bardzo głupia. tak jak momentami dziś. nie wiem co powiedzieć. a tyle rzeczy do powiedzenia i napisania. tak samo jak nie wiem, co myślę. dziwna sprawa. ale czuję, że kiedyś tam będzie dobrze. może nawet kiedyś niedługo. takie już ze mnie głupie dziecko. pora popracować nad sobą. dobry pomysł na nowy rok akademicki. może uzbiera się pół kilo motywacji i coś z tego będzie. i też pora na eksperyment. zobaczymy co z tego wyjdzie, jak bardzo mogę spojrzeć inaczej na wszystko. choć teoretycznie patrząc w przeszłość można przewidzieć wyniki. ale go on.
po głowie chodzą urywki piosenek, odtwórcze skrawki słów, bardzo monotonnie muzycznie i ograniczone inspiracje, od których nie sposób się odczepić. dziwnie to się czuję, jak nie myślisz do końca po swojemu. ale może to ma jakiś głębszy sens. ciężko cokolwiek powiedzieć. ale znajdę w końcu to czego chcę.
czasem czuję się taka mała, zdziecinniała, nie przystająca do świata, tego jaki jest. wszystko się robi zbyt szokujące i zbyt dziwne. i fajnie by bylo jakby było prosto i jasno. czy ja mam serio tyle lat ile mam? a może w środku jest 7letnie dziecko? kusząca opcja nie powiem. bo i ta naiwność jak wszystko ma swoje plusy i minusy.
fajna fraza na początek filmu. w głowie różne myśli choć nie do końca takie jakbym chciała, potrzebuje teraz raczej skupienia na nauce a nie myślenia o niebieskich migdałach. także tych mniej niebieskich. kocham siebie/ciebie kocham ciebie/siebie i tak w kółko. trochę normalności, zwykłych krótkich dni gdzieś w napiętym znów harmonogramie, ale zdażę ze wszystkim bo nie może po prostu być inaczej. i już sama nie wiem co chciałam napisać, a stara śpiewka 'kobieta zmienną jest' jest przecież nudna i oklepana. no i mam ochotę na chwilę zapomnienia, gdzieś w muzyce ale to jak wrócę, w ten cały nowy świat. czytam i sama nie wiem co a jednocześnie heh jakaś zmiana. mimo wszystko a może właśnie temu. przyjaźń, a w głowie kołacze durna piosenka a.m.jopek&m.żebrowski.
dziwnie sie ostatnio dzieje. zaczne od spraw prostych czyli muzycznych ;p ogolnie kroluje nastroj myslovitzowy, teraz przelamany na nowego smolika i novike (calkiem mrrru ze tak powiem). tyle spraw oczywistych ;p
przechodzac do spraw innych: praktycznie miesiac nie pisalam, a wydarzylo sie duzo wiec nie wiadomo od czego zaczac heh ;p byly otrzesiny (stary nius ;p), bylo bardzo milo i fajnie :> towarzystwo tez dopisalo ;D potem byl wypad do domu krotki, no i tydzien kiedy bylo wolne ;p i mialam gosci ;p tydzien ten byl bardzo pozytywny, weekend tez (mialam dodatkowych gosci ;p) spotkalam sie w koncu z czarna i gatzem ;D mniej pozytywny byl ten tydzien jesli chodzi o zawartosc mojego portfela no ale ;p daje rade jakos teraz mimo ze to byla masakra ;p ale jestem zadowolona ;D pozniej byly urodzinki a wiec kolejny wypad do domu, mala impreza u stobka (widzialam wyska po pol roku chyba ojoj ;p) jak wrocilam do warszawy to byla z kolei impreza u mnie, bardzo mila, zakonczona niewielkimi stratami raczej ;p sympatycznie o :> tydzien minal pod znakiem spotkania z kumem (dzieks za kartke ;D) i dluuuugasnych spacerow ;p z kolejnych ciekawszych wydarzen to bylam na weekend we wroclawiu ;p bylo nawet sympatycznie, choc bylam ciagle zmeczona przez co malo skoncetrowana no ale ;/ nastepnym razem bedzie lepiej o ;> milo zobaczyc znow znajome twarze ;p no i poznaxc nowych, fajnych ludzi, to jest pozytywna sprawa, choc momenty byly bardzo dziwne w trakcie tego wyjazdu i heh xD zonk ;p ten tydzien z kolei to tydzien lenistwa, odsypiania (wroclawia i nie tylko) no ale ile mozna ;D najblizsze plany to wypad jutro do bialego o ;] 3ba sie ziomkowac ;p
no ale to na krotko bo juz w niedziele jest fajny koncert ktorego nie moge sobie odpuscic ;D izrael w nowym wydaniu czyli magnetosfera mrrr ;p ogolnie imprezowe plany sa okej, gorzej z reszta ;p rodzina przyjezdza i przez najblizsze 2tygodnie nie bede sama ;p troche gorzej no ale to dwa tygodnie da rade wiec o :> a przynajmniej i hope so ;p
a co moge powiedziec o studiach hm ogolnie wiedzie mi sie okej ;> zaliczylam na razie 3kola ze staty, w sr pierwsze kolo z czego innego czyli wds - wstep do socjologii zeby bylo jasne ;p zobaczymy jak to pojdzie ;] zajecia ogolnie w miare interesujace o ;] az tak bardzo sie nei trzeba motywowac zeby chodzic choc jak sie jest niewyspanym to ciezko xD integracja moze byc, niektorych rzeczy nei przeskoczysz, zreszta jest jeszcze czas zeby sie zintegrowac no ;] np zblizaja sie mikolajki ;D bardzo dobra okazja ;D z jeszcze innych spraw, ogolnie jestem zadowolona, mimo ze momenty mojego zycia sa dziwne (bo ja mam sklonnosci do dziwnych akcji i sytuacji o xD), chwilami nastroj nawet osiaga szczytowa forme ;p zabawna sprawa ;] no ale nie ma co sie nad tym rozwodzic ;p jak jest pozytywnie to jakos ciezko pisac zauwazylam o ;p choc to dziwna sprawa tez ;p bo sie ma ochote pisac takie totalne glupoty. a z drugiej strony mysli ekspresowe, mysli na tematy rozne i dziwne, udziela mi sie jakas rozkminka przez to warszawskie powietrze (warszawskie slownictwo tez XD) o i zapomnialabym ;D kolo mojego bloku ciagle pachnie czekolada bo mieszkam przy fabryce wedla ;DDD podoba mi sie to ;p i przypomnial mi sie teraz chory sen ;p nie pamietal calego ale najlepszy byl motyw ze bylam w swoim szacownym 3lo, odwiedzalam frau i pozniej spacerowalam z nia pod reke po szkole i inni nauczyciele sie dziwnie patrzyli i byla nawet pani z polskiego i pani z matmy o ;D czy to znak ze powinnam odwiedzic szkole ;D? i tym milym akcentem koncze ;p
jest warszafka. dziwnie mieszkac samej. neta brak nie wiadomo kiedy bedzie. tak samo nie wiadomo co z mieszkaniem. czeski film. stresujace troche. no ale who cares. studia zapowiadaja sie lepiej niz reszta. jakas tam integracja juz byla. pozytyw jakis jest wiec. obawa ze bedzie niezdrowo tez. duza obawa. no ale. ponownie who cares. dziwny nastroj, zmienne nastroje, odwyk od neta zle. ale jakos tak jednak z nadzieja na pozytywnie.
a wiec ogolnie rzecz biorac idzie nowe. niedlugo (wlasciwie bardzo niedlugo) wybywam do warszafki, pora rozpoczac te studia po prawie polrocznych wakacjach ;p choc ogolnie dziwnie, koniec blogich czasow licealnych. pare spraw sie zmienilo. rozwialy sie marzenia niektorych (moje w zwiazku z tym tez - a propo wspolnego mieszkania), co akurat bylo przykre troche. no ale. we'll see. moze za rok. inne sprawy tez sie pozmienialy ale to inny temat.
heh jak sie zaczyna cos nowego, to przychodzi chwila podsumowan po starym. naprawde mile wakacje. dziwaczne, pokrecone, emonujace ale milutkie w ogolnym podsumowaniu. taka mieszkanka lekka z glupio-fajnie-dziwnie. choc sie ciesze, ze juz koniec. co za duzo to niezdrowo, zreszta ciagnie juz do tych studiow, nowych ludzi itp. choc ;p nie ma tak rozowo. troche mysle o tym calym mieszkaniu. fajnie by bylo znalezc jakas fajna ekipe szybko. bo naprawde nie lubie na dluzej mieszkac sama. i sie troche zastanawiam jak to bedzie wszystko, no ale to chyba normalne ;p plany juz jakies sa, mysle ze i inne zajecia sie znajda. chociaz mi czas raczej przecieka miedzy palcami. ale bede sie motywowac. na niektore sprawy potrzebuje przeciez naprawde duzo czasu. przynajmniej ja.
ogolnie lubie sluchac muzyki i nic nie robic. ostatnio bylo pare okazji takich. mozna sie wyraznei zintegrowac wtedy z piosenkami. pokojarzyc. naprawde chora sprawa ;] i chyba pora skonczyc z piciem na czas jakis bo to sie same chore/krzywe itp fazy wkrecaja. not gut. i czuje sie zawieszona zanim to wszystko sie nie zacznie. ale to juz blisko. a przed tym jeszcze maly wypad do wroclawia. ladnie. choc to tez wywoluje uczucie zawieszenia, czegos co wlasciwie niby jest ale nie wiaze sie z niczym konkretnym (zleceniem jakims, sesja czy czyms), fotki sa fajne, ale jakis taki niedosyt. to tez by sie moglo zaczac krecic troche szybciej, ale to tez chyba z mojej winy troche czeka. hard to say. no ale. nowe nowe nowe. o i tyle. koniec z prywata. muzyka sie wkreca.
ciezko ostatnio zastac mnie w domu. w miedzyczasie bylam w krakowie, ale to byl maksymalnie szybki i spontaniczny wypad. chcac go krotko scharakteryzowac nalezy powiedziec: chlanie XD calodzienne ;] powrot ciezki i senny strasznie no ale. bylo raczej fajnie. mimo ze padal deszcz i sie zlamalam ;/ melnacholia sie przy tym przez to udzielila. po krakowie byl tygodniowy pobyt w domu. przeplatany spoktaniami z edyta, laskotokowy sexem, zwierzeniami, problemami, piciem (ale mniej) i szeroko rozwazanym zostaniu lesbijka. no ale. to tez byl mily tydzien, ale tak samo melancholijny. takie male czulostki i stresy. hm
a w pt wpadl odyn do bialego i sie skonczylo ;] milo bylo, w sobote picie w dzien (ale po 12), potem picie wieczorem na imprezie urodzinowej fifkiu stobka :> byl litr na 4 osoby (:* for dorot, odyn i yurasek :>) i bylo smiesznie bardzo, mimo ze wracalam na noc do domu ;] a w nd juz o 12 siedzialam w pociagu do gdyni. podroz znow przespana, biedny odyn nie mial towarzystwa. na dworcu powitali nas negri, seler i maco :> i od razu zaczelo sie picie ;] ogolnie to byl caly wyjazd picia xD ciagle jakies 0.5 albo 0.7 szlo ;] w miedzyczasie dojechal jeszcze dzwiedz, a we wt okruch ;> ogolnie pilismy w contrascie, na plazy i u macosa :> tak na zmiane ;] najfajniej chyba w sumei bylo w srode ;] urodziny marowe na plazy w sopocie ;> i nawet ariel faraon i yarmus przyszli ;p i yuras marnotrwany powrocil XD ogolnie caly tydzien mi sie podobal, naprawde mrrr :> choc momentami bylo tak melancholijnie bardzo (czyzby to otoczenie i plaza tak na mnie wplywaly :P) :* dla negrasa, seli, odyna (:* bo tak), okrucha (:* jeszcze jedno za rozmowy), dzwiedzia, yarmusa, ariela, faraona, mar-veny, mosqa, fro (krotko sie widzielismy ;p), i specjalne podziekowania dla gospodarza, ktory tyle z nami wytrzymal :*** warto jeszcze wspomniec o chorych fazach xD ogolnych (kac-kupa XD, dzwiedz, pocieszne misie XD) i bardziej hermetycznych (smerfetka i chmurki ;3) choc hm jeden negatywny syndrom. dosc czesto jak pije to mi smutno. kiepsko. ale hm :> teraz nie bylo zle :> o ;] i jeszcze raz ;* dla macosa za cierpliwosc i za obiad o ;>
i oczywiscie jak zawsze zakrecona jestem, heh ciekawe ciekawe.
a i bym zapomniala ;p billy talent faza ];> szatanski ;D
ariel chce coś poczytać więc notka z dedykacją dla niego ;p
znów długo nie pisałam, więc napiszę mam nadzieję, że po kolei :> był open'er, było świetnie, masa wspaniałych koncertów, które docierały do głębi, miłe towarzystwo, dużo beki, bony ;p,
superancki nocleg (wielkie dzięki fro :* wiem, że spóźnione), granie na ps2 (n2o i katamari ;p). naprawdę było ekstra ;] niu :> potem trochę przerwy i byl teleport :> miałam różne plany, które się trochę zmieniły z powodów losowych (zgnita noga ;p) ale teleport wyszedł, choć musiałam jechać wcześniej. było alkoholowo, czyli dobrze, była fajna plaża :> i naprawdę masa fajnych ludzi :> więc nic tylko się cieszyć ;D pozdro for all (też spóźnione XD). jak wróciłam do domu to była chwila przerwy, wyprawa do babci, z którą wiąże się bardzo miłe spotkanie w katowicach z okruszkiem (przepraszam za zapomnienie XD :*) i utkiem (miłe pogaduchy bardzo i dużo śmiechu) i później do wrocka. wrocław naprawdę śliczny, tylko czemu tak daleko. mieszkałam na samym rynku, wszędzie było blisko, więc obejrzałam sobie to i owo. są pozytywne efekty wyjazdu. oswojona xD są też negatywne. ale trzeba walczyć. z własną głupotą też. trochę wątpliwości się zrobiło ale szybka reakcja (mimo woli) i wątpliwości rozwiane (w pewnym sensie) i jest jakiś cel. konkretny i te czekanie.
z innych spraw. dostałam się na studia. wszędzie tam gdzie składałam, idę na socjologię (is) na uw :> czyli przede mną szukanie mieszkania w wawie XD ciężka sprawa ;p ale zapowiada się mieszkanie ze znajomymi więc super by było :> trzeba będzie się jakoś sprężyć, żeby znaleźć coś fajnego ;D do tego jeszcze dochodzą plany na wakacje, które jeszcze trwają ;p jeszcze długo długo XD będzie great ;D czekam na propozyjce :>
z prywaty to ;***** dla Ciebie :>
skrajnie zagubiona i bezsensowna. w środku
i tak naprawdę jestem zła, wiesz. na siebie mimo ze nic nie mogłam zrobić. i tylko na siebie bo jednak na sobie się przecież zawiodłam. i nie mogę być zła na nikogo innego. naprawdę. naprawdę. naprawdę. naprawdę.
prawda?
smutno mi w tej chwili bardzo nawet, nieznośna lekkość bytu dni minionych przytłacza w dniu dzisiejszym. ale. trzeba się zebrać w sobie i ruszyć do przodu. nic nie zrobi się samo. i lubię patrzeć na telefon mimo że czekanie jest nieznośne. nieznośnie też lubię..
hm chyba się przestraszyłam ... a teraz inaczej ale chyba lepiej.
i w ogóle to życzę samej sobie szczęścia bo chyba w tym własnie życzeniu zawiera się wszystko czego można chcieć. być szczęśliwym to mieć wszystko czego potrzeba i mieć satysfakcję. a wydaje mi się czasem że naprawdę mi niewiele do tego stanu brakuje. bo tak patrzę i widzę jak dużo mam mimo wszystko mimo narzekania. i przede wszystkim nie wiem komu dziekować za to co dostałam za wszystkich ludzi którzy mnie otaczają i w ogóle za wszystko wszystko. nie wiem co jeszcze mogę napisać. wiem że jeszcze będę narzekać na pewno ale chyba powinnam się wtedy w dupę kopnać ...
a i dziękować wszystkim co pamiętali
nie mogę się zdecywoać. ano cóż... może jednak nie powinno mnie nic obchodzić. tylko gdzie ten jebany wyłącznik.
... skojarzyło mi się pare motywów tak metaforycznie. naprawdę dobry film. brakuje mi chyba czegoś. i czasem się czuję jakby były dwie ja. ale ale czy to ważne, chyba po prostu czas będzie płynął i życie też. to nie jest zły pomysł na życie.
a absynt jest niedobry. o!
to nie było takie złe bo jak siedzę w domu to mi jebię psychę ><
czy ja powinnam cos mowic ? chyba nie ...
zła jestem na siebei i na innych, mam dość sprawy się nie układają możliwe bardzo że mi się terminy wyjazdów nałożą a wybrać za bardzo żadnego nei umiem. rodzina mi trochę truje i to też mnie wqrza w chwili kiedy już jestem poddenerwowana. o i tyle.
morał ? lepiej nie podchodzić za blisko bez kija bo gryzę
wyjdzie na to ze psi to mi tylko do joggera bedzie potrzebne chyba :P bo jakos mi nieswojo na razie z nim ale to moze kwestia przyzwyczajenia poprostu.
pje sobie sok grejpfrutowy bo innego w domu nie ma /wszystko juz wypilam co bylo smaczniejsze :P/ i tak jakos hm no dziwnie bo nie wiem jak to inaczej okreslic z jednej strony bawi mnie wszystko a z drugiej strony dzikie mi sie wydaje.
zreszta niewazne moze i czuje potrzebe zeby o tym napisac i o calej reszcie ale mimo wszystko jednak nie czuje sie na tyle otwarta aby napisac to wszystko na czysto. tym bardziej ze to ani zlosc ani radosc ani nienawisc ani milosc jedno wielkie poplatanie z pomieszaniem do ktorego mam ostatnio wyrazna sklonnosc. wszystko sie zamyka na jakas niewaznosc nieostrosc rozmycie. bo generalnie jest niezdecydowana i jakos ostatnio rozedrgana jak struna duzo rzeczy mnie wyprowadza z rownowagi. rownofali mojej.
taa rownofali mi zabraklo juz jakis czas temu
koniec wakacji juz tuz tuz wlasciwie jutro. heh ale jakie byly to wakacje. dziwne i fajne od euforii bo stany przeciwne. ale jednak warte wszystkiego. wakacje zmian i to zmian przeroznych. momentami chyba nawet zmian na lepsze chociaz jak to wszystko oceniac sama nei wiem i nie mam za bardzo jak. ale coz ja wierze chyba jednak mimo wszystko ze pozytywnych i ze zyskalam na tym. raz jeszcze. bliskich ludzi ot i to jest wazne