hm jak śmiesznie wszystko się kojarzy, przypominają się różne rzeczy. może to wszystko było przewidziane?
a poza tym to jedno zdanie może poprawić humor :P dzięki Kum Tobie i twojemu brakowi majtek ;>
pora się wziąć do roboty. niestety. mimo że się nie chcę straszliwie. jestem teraz małą marudą, pozbawioną swojej motywacji. i tak na prawdę nie dzieje się nic...
nie wiem co tutaj napisać. tyle myśli jest w głowie, ale nie wiem jak je przelać w formę i ułożyć w słowa, żeby nie zgubić tego jaki mają sens. jest mi ciężko i czuję się dziwnie. inaczej. nie wiem co robię i nie ogarniam tego co się dzieje wokół. trochę jakby płynę z prądem. i niesamowitą ilością planów i wydarzeń, które mnie zasypują od stóp do głów. tym co chcę, zrobić i koniecznie zobaczyć, zanim nie będzie za późno. wyścig z czasem tej.
kolejna seria eventów za mną. początek roku, obfitujący w atrakcje towarzyskie w miarę, pomógł rozwiązać problem co ze sobą zrobić, gdy jest za dużo czasu :> trochę gorzej to się odbiło na ilości pieniędzy no ale raz się żyje :>
z kolei wczoraj był koncert Super Girls & Romantic Boys, oraz Krzyż Cross, co było (no może lepiej napisać powinno być) wielką, pokomisyjną imprezą M. koncert był mega przedni, oba zespoły dały radę ;> a pierwszy z nich wpadł na loopa z foobarze :> ciąg dalszy po koncercie też przedni - zwiedzanie centralnego, w towarzystwie kolegi w mym pięknym płaszczu bezcenne :> gorzej, że o późnej tak porze mc był już zamknięty :< gorzej, że teraz śmierć z niewyspania, ale i tak podsumowując było super ekstra :D
z mniej radosnych spraw, mój idealny plan uczelniany upadł niestety. muszę ciągle jeszcze z tym pokombinować, no ale bez tego się nie da widocznie :) inna proza życia normalnie, przydałoby się zjeść jakiś normalny obiad :) i się zacząć ogarniać na zajęcia bo to też pora :P powoli do przodu :) ale tyle rzeczy by się chciało zrobić i zobaczyć a czasu brak :)
czuję się jak giełda - tyle, że przebijam kolejne dno złego humoru (a może smutnego) zamiast notowań . fuckin' yeah! poza tym nic mi się nie chcę. powinnam się pakować, szykować itp, ale mam tylko ochotę powiedzieć na to cokolwiek. kto powiedział, że muzyka nie inspiruje? na dodatek zimno strasznie, ciekawe kiedy po kolei zaczną mi odpadać kończyny. tylko tym razem ja przyjmuję zakłady. wyraźnie mam dość siebie.
i czemu znów się czuję jak na końcu swoich psychicznych możliwości? w którymś momencie po prostu zwariuje.
a więc dziś poza porannym stawaniem się rozpieszczałam ;3 i jestem miło zadowolona z efektów, już strasznie dawno nie byłam na sushi mniam ;3 także prezenty dla siebie są miłe :> a jutro w planach zakupy, w celu nabycia spodni krótkich wiosenno-letnich, sweterka jakiegoś rozpinanego, torby i ew. obuwia sportowego potoczenie zwanego addidasami ;p zobaczymy co z tego wyjdzie ;3 jaka to radosna proza życia. jest na prawdę ślicznie yay *^^* i jeszcze prezenty rodzinne, na to też już pora :> dobrze się zanużyć w tej części życia ;>
i jednak kolejny tydzień, gdzie wszystko się toczy jak szalone. znów. chyba mam trochę tego dość. dziś maraton part1 10-20 plus minus, a jutro też 10-? nie wiadomo która plus jeszcze wieczorna podróź do domu. heh.
wyjątkowo cola z cytrynką (mrrr), powolna niedziela, leniwa muzyka w głośnikach i dobrze mi ;] się ogarnęłam w końcu po piątkowej imprezie :> które nota bene była w pytkę zajebista :D było wszystko co potrzeba :> poza tym koniec szaleńczego tygodnia, gdzie wszystko się działo 10 razy szybciej i nie było na nic czasu ;] uf :> a teraz czyżby trochę lenistwa ;]? poza tym wszystko się robi coraz bardziej bekowe ;] oh bosh :D
i znów przyszła wiosna, była początek sezonu nad wisłą, teraz w parku obok domu kwitną kwiaty. a poza tym mam mały krater (pa pa kochana ósemeczko :>) i siano w głowie. aczkolwiek w kóncu jest ten weekend wypoczynku. bardzo dobrze bardzo dobrze. poza tym coś się chyba zmienia. może to kwestia pogody? pożyjemy zobaczymy. choć gdzieś po głowie się plącze myśl o paru eventach :>
a poza tym jest jedna kwestia, z którą jest mi smutno. i zastanawiam się czy to moja wina?
zebrało mi się na wspomnienia. i takie de javu. w związku z tym za stany mentalne nie odpowiadam, gdyż są zbyt zmienne, emoczas? a z prozy życia, boję się jak cholera wyrywania tej ósemki, na prawdę się boję. a to już dziś. krzyżyk na drogę.
dwa dni wyrwane z życiorysu. znów tak trochę. i po koncercie. ciężko mi się to wszystko opisuje. jestem zadowolona znów. nawet bardzo. pula koncertowa się chwilowo wyczerpała. a ja chcę spać zawinięta w kokonik. poza tym szalona (trochę na pewno) kolacja i kitchen party. zbójniecki czaj, palący w gardle. pytanie czy wypaliłby wszystko, reset reset. ogólnie dziękuje za wszystkie interakcje ostatnich dwóch dni ;) (szymonowi za stanowczość, frocie za cierpliwość i obiad i bekę, dźwiedziowi za koło-stanie na koncercie i bekę, grzesiowi za zaproszenie i całemu towarzystwu). pytanie czy to są właśnie momenty szczęścia? choć teraz mam tylko ochotę powiedzieć kurwa... bleh.
obserwacja, czytam diagnozę społeczną, dziwną książkę, słucham wyjących panów, załamuje się znów nad moim niezorganizowaniem i jakoś tak hm. dobrze mi. i chyba humor mi sie wyostrzył. ah te powietrze nadmorskie. no i chyba tak jęcząca muzyka mru ;p
Przejedźmy się chociaż sama nie wiesz tego czy chcesz
zabieram cię naprawdę
przejedźmy się na drugą stronę tego, ja wiem
pojedźmy tym pojazdem
omińmy puste miasta, smutne wsie
speluny, w których nic nie wiedzą
pojedźmy tam gdzie jeszcze nie był nikt
przejedźmy się na pewno
przyjacielu - musisz tu być
przyjacielu - tylko ty
przyjacielu - ostatni raz
potrzebna jesteś mi, potrzebny jesteś mi
usiądźmy gdzieś i porozmawiajmy o tym co jest
tutaj najważniejsze
nie chodzi mi o narkotyki, chlanie czy sex
to nie są rzeczy święte
nie pytaj mnie czy to dobry czy to zły tak mówi
nie powiem ci kolego
przejedźmy się chociaż sama nie wiesz tego czy chcesz
na drugą stronę tego
przyjacielu - musisz tam być
przyjacielu - tylko ty
przyjacielu - ostatni raz
potrzebna jesteś mi, potrzebny jesteś mi
ciężki nowy początek, raczej z mało przyjemnymi niespodziankami, szybkim zniechęceniem i już lenistwem. kwestia zmęczenia po wolnym? blablabla /me slaps myself. trzeba się wziąść do roboty po prostu. choć czegoś brakuje. no ale trzeba się zorganizować co nie?
pisałam notkę i gdzieś mi ją wcięło hm. a już myślałam, że mam zaniki pamięci. a teraz już nie wiem o czym chciałam napisać. hm, ogólnie cały dzień pod znakiem łupłupłup w głowie, zresztą kolejny już. odczucia przesuwają się w stronę cienia, można się więc przyzwyczaić. aczkolwiek trochę brrr. poza tym dziwne tabsy i rytuały zdrowotne, których mi się wcale odprawiać nie chcę. za to spać mi się chcę. ciągle i stale. tak sama monotonia w muzyce. to chyba jakiś etap monotonii. tabsy nie pozwalają na baunce, impreza sobotnia parapetówowa zwei mi przepadnie niestety (a chciałam włożyć oczojebne cudo) :< no ale może bliskie eventy przyniosą odmianę i mnie troszkę obudzą z tego letargu lenistwa. bla jak mi się nic nie chcę.
wyczytałam dziś tyle mądrych rzeczy. tu i tam. zastanawia mnie to, czy będę tylko umiała zrobić z nich użytek. ciekawe. ogólnie same ciekawe rzeczy ;)
po co robić sobie postanowienia, z których nic nie wychodzi. głupie pytanie prowadzi do przemyśleń, których zapewne nie było w nim w ogóle, nawet w podtekście. niektóre osoby i rozmowy bolą. damien rice też boli bo eskaluje nastrój. a może to ja się powinnam zmienić? przykre przykre.
heh damien rice i jego piosenka przypomniały mi film closer. i co ciekawe to same uczucia, jak przy pierwszym oglądaniu, ten smutek i melancholia. czy to deszcz (wymówmy sobie meteopatię może jeszcze), czy może dzisiejszy dzień. i jakiś głupi kryzys, kryzys myśli o tym, czy jest coś na czym mi na prawdę zależy, czego się mogę trzymać w życiu. wstrętne narzekanie ;< /me slaps myself.
nie ma to jak, picie w poniedziałek, picie w czwartek. kwiaty nie gryzą, zaliczenia, ein pbs. pizza o 2.45 na centralniaku. spacer po warszawie. agresywni bramkarze, co chcą wpierdol dać i ludzie, co kurtek nie szanują. nie ma to jak kamikaze5 i gin z tonikiem, ząbkowski rajd i szybka zmiana. lekkie zachwianie przed 4. i jak tu nie lubić sesji XD :D
weekend udany, total in plus. wbrew pozorom wypoczęty. 2 filmy obejrzane (bajki ;D). dziękować ;> ;D
a poza tym rzeczywiście mnie pojebaulo. bardzo bardzo. choć nie bardziej niż innych. pojebaulo pojebaulo ale mam to Gdzieś (a przynajmniej dziś to sobie mogę powiedzieć). Cenzura ;D
KSU - Antypody
jak masz kartę visa to cię kochają. cholerne lata 80 i jeszcze bardziej cholerne piosenki o miłości.
pora pogrzebać sobie w głowie. ogólnie by się chyba przydało dużej części społeczeństwa ;]
hm dostaję to czego chcę ale nie to, czego potrzebuję. dziwna sprawa bardzo. dziwny miszmasz w głowie i problemy z wyrażaniem się, tego wszystkiego, co się kłębi. poza tym, aż dziwnie momentami dobrze, a momentami dziwnie melancholijnie, tak jak teraz właśnie. kolejne wykręty na samoorganizację czasu ;> czy wszystko idzie w dobrym kierunku? pomiędzy bywaniem tu i tam. ale ale wszystko w normie, przynajmniej i suppose. doskonale się w głowie odbijają frazy piosenek coldplaya, wychylając raz w tą, a raz we wtą. i sporo się dzieje w koło. i to śmieszne "w-ogle" też.
kiss-me.
obejrzane
a więc moduł 1. - ankieta:
fota - podobne czy nie? odpowiedz w komentach proszone ew priv.
moduł 2. - wybory i wyniki
nie chcę mi się komentować szczerzej, więc w skrócie ;D
moduł 3. - mądrości życiowe
że jak potrzeba, to nie ma, i to już nagminne jest. ogólnie problem ten dotyka całej rozciągłości mojego życia ostatnio, co jest przykre trochę. tego też mi się nie chcę szerzej komentować, bo użalać się nad sobą znam swoją sytuację nie potrzebuje.
moduł 4. - weekend
miło, dużo, ale powtórka z rozrywki tego, co myślę. też to trochę ciężko skomentować bez użalania się nad sobą. żałość i marność nad marnościami o ;p autoironia highly needed. naukowo oczywiście w polu, ale to normalne po weekendzie.
moduł 5. - zło
czipsy to zło, wino to zło, redbull to zło i batoniki to zło. ale przyjemne zło poza pierwszym. poza tym Tulmiś to zło, mógłby być większy to by rozwiązało dużo problemów. ja to też zło, choć ma to swoje granice na szczęściem i chyba jestem nośnikiem złych nowin dla paru osób (ew złe porady joo).
moduł 6. - strange
co się ciśnie na usta: wtf? za dużo zonków, za dużo strange'ów. ja już nie chcę i wysiadam. chcę, żeby ktoś potraktował mnie normalnie. tak jak na to chyba zasługuje (autorealnie - cóż za hipokryzja z mojej strony, patrząc na moje potrzeby).
moduł lucky 7? - en toutpetit tou ;p
i małe użalanie: niech mnie ktoś ukocha, w końcu małe ze mnie dziecko.
żem zdziadziała nawet zapomniałam jak linka dać...
siedze, a powinnam teraz isc na wf, no ale weekend sie chyba odbil na zdrowiu i srednio to daje rade. a inne rzeczy wazniejsze. ogolnie dzis w nastroju do dania sobie siana na wszystko i totalne rozpizdu. a wczesniej wszystko bylo dobrze. choc nadal rozwalony ze mnie krolik, ktory sie ogarnia od miesiaca i ciagle jest w tym samym miejscu. mogli by zaczac grzac w ogole. mysle ze to bylby dosc istotny czynnik ktory by mi pomogl. i moze bardziej by mi sie chcialo bo teraz to mam wylacznie ochote zagrzebac sie w poscieli i isc dalej spac nie myslac wcale o tym co mnie czeka i o tym co mnie boli, nie pozwalajac udac sie do obowiazkow.
i zeby nei bylo ze tylko emo to napisze, ze weekend udany, sie polalo troszke % towarzystwo mile (dorotka ;D special ;p) , ogolnie milo, wazna romkowata rozmowa i w ogole. tylko zimno i nosem ciagam.
no i poza tym:
kolejny raz jestem jak osoba spoza tej rzeczywistości. not good. eot.
dziwnie sie ostatnio dzieje. zaczne od spraw prostych czyli muzycznych ;p ogolnie kroluje nastroj myslovitzowy, teraz przelamany na nowego smolika i novike (calkiem mrrru ze tak powiem). tyle spraw oczywistych ;p
przechodzac do spraw innych: praktycznie miesiac nie pisalam, a wydarzylo sie duzo wiec nie wiadomo od czego zaczac heh ;p byly otrzesiny (stary nius ;p), bylo bardzo milo i fajnie :> towarzystwo tez dopisalo ;D potem byl wypad do domu krotki, no i tydzien kiedy bylo wolne ;p i mialam gosci ;p tydzien ten byl bardzo pozytywny, weekend tez (mialam dodatkowych gosci ;p) spotkalam sie w koncu z czarna i gatzem ;D mniej pozytywny byl ten tydzien jesli chodzi o zawartosc mojego portfela no ale ;p daje rade jakos teraz mimo ze to byla masakra ;p ale jestem zadowolona ;D pozniej byly urodzinki a wiec kolejny wypad do domu, mala impreza u stobka (widzialam wyska po pol roku chyba ojoj ;p) jak wrocilam do warszawy to byla z kolei impreza u mnie, bardzo mila, zakonczona niewielkimi stratami raczej ;p sympatycznie o :> tydzien minal pod znakiem spotkania z kumem (dzieks za kartke ;D) i dluuuugasnych spacerow ;p z kolejnych ciekawszych wydarzen to bylam na weekend we wroclawiu ;p bylo nawet sympatycznie, choc bylam ciagle zmeczona przez co malo skoncetrowana no ale ;/ nastepnym razem bedzie lepiej o ;> milo zobaczyc znow znajome twarze ;p no i poznaxc nowych, fajnych ludzi, to jest pozytywna sprawa, choc momenty byly bardzo dziwne w trakcie tego wyjazdu i heh xD zonk ;p ten tydzien z kolei to tydzien lenistwa, odsypiania (wroclawia i nie tylko) no ale ile mozna ;D najblizsze plany to wypad jutro do bialego o ;] 3ba sie ziomkowac ;p
no ale to na krotko bo juz w niedziele jest fajny koncert ktorego nie moge sobie odpuscic ;D izrael w nowym wydaniu czyli magnetosfera mrrr ;p ogolnie imprezowe plany sa okej, gorzej z reszta ;p rodzina przyjezdza i przez najblizsze 2tygodnie nie bede sama ;p troche gorzej no ale to dwa tygodnie da rade wiec o :> a przynajmniej i hope so ;p
a co moge powiedziec o studiach hm ogolnie wiedzie mi sie okej ;> zaliczylam na razie 3kola ze staty, w sr pierwsze kolo z czego innego czyli wds - wstep do socjologii zeby bylo jasne ;p zobaczymy jak to pojdzie ;] zajecia ogolnie w miare interesujace o ;] az tak bardzo sie nei trzeba motywowac zeby chodzic choc jak sie jest niewyspanym to ciezko xD integracja moze byc, niektorych rzeczy nei przeskoczysz, zreszta jest jeszcze czas zeby sie zintegrowac no ;] np zblizaja sie mikolajki ;D bardzo dobra okazja ;D z jeszcze innych spraw, ogolnie jestem zadowolona, mimo ze momenty mojego zycia sa dziwne (bo ja mam sklonnosci do dziwnych akcji i sytuacji o xD), chwilami nastroj nawet osiaga szczytowa forme ;p zabawna sprawa ;] no ale nie ma co sie nad tym rozwodzic ;p jak jest pozytywnie to jakos ciezko pisac zauwazylam o ;p choc to dziwna sprawa tez ;p bo sie ma ochote pisac takie totalne glupoty. a z drugiej strony mysli ekspresowe, mysli na tematy rozne i dziwne, udziela mi sie jakas rozkminka przez to warszawskie powietrze (warszawskie slownictwo tez XD) o i zapomnialabym ;D kolo mojego bloku ciagle pachnie czekolada bo mieszkam przy fabryce wedla ;DDD podoba mi sie to ;p i przypomnial mi sie teraz chory sen ;p nie pamietal calego ale najlepszy byl motyw ze bylam w swoim szacownym 3lo, odwiedzalam frau i pozniej spacerowalam z nia pod reke po szkole i inni nauczyciele sie dziwnie patrzyli i byla nawet pani z polskiego i pani z matmy o ;D czy to znak ze powinnam odwiedzic szkole ;D? i tym milym akcentem koncze ;p
ale XDDDD
nowy cięzki tydzień zapowiadający coraz cięższy semestr ale XD jest coraz lepiej chyba prawda ;] koniec ze zmiennymi nastrojami i solidnie sie biorę do roboty ;p
święta idą, a więc i koniec roku idzie. jakoś podsumowania mi się wkręcają. patrząc wstecz: qrde były chyba raptem 2 miesiące kiedy nie dałam zarobić pkp XD oj szczególnie ostatnie pół roku było pod tym względem bogate. hm można by też napisać o milionie innych spraw. ale ... nie chce mi się. bo za dużo tego było oj dużo :P nie żeby mi było źle z tego powodu. było na pewno fajnie, dużo rzeczy na plus, raptem parę na minus. to był rok zmian bo jak ktoś ostatnio powiedział zmieniamy się codziennie. zmiany przede wszystkim w nastawieniu do paru spraw. ale rok następny to już w ogóle będzie rok zmian a przynajmniej mam taką nadzieję. naprawdę naprawdę naprawdę. i w ogóle to święta święta ;>
historia magistra vitae ale czemu jej tak dużo ... ;P no ale 3ba się zagrzewać w ciężkiej pracy ;] 'wieczność na dachach świata.
nd akurat w gwincie /b-stok/ anyone ;3 15zl :> a tyle zajęc ;D no ale gruelling schedule :P